Tleniona B.

U Ludwików wszystko gra. Faza biedny zachrzania na dwa etaty, a ja odsypiam za niego. Zagadka detektywistyczna nareszcie rozwiązana: Dlaczego po tak wyczerpujących poszukiwaniach pracy absolutnie nikt się nie odezwał? Ponieważ w ciąży trochę się głupieje i blondyni, i zawsze można podać zły numer swojego telefonu na aplikacjach
Otóż i.
Mały Ludek w środku nie czuje się najlepiej, jak mniemam, walczy z bakteriami mamy. Złapałam sobie specjalistyczną infekcję, wyniki dopiero we wtorek. Mam nadzieję, że da radę, i że będzie dzielny.
I w końcu w sobotę idę na rozmowę kwalifikacyjną. Wierzę, że ostatnią
Już nieważne gdzie będę pracować, brzuch się czai zaraz za rogiem. Mam nadzieję, że nie wylecę z hukiem z pierwszymi spodniami z pasem ściągacza.
Na Isle of Man LEJE. Od tygodnia. Zimno i mgliście. Pogoda chyba chce, żebyśmy sobie poszli w długą! Ale się nie damy.
Schudłam w sumie z 4kg, od pogawędek z rurami średnio 3-4x dziennie. A teraz mam ochotę na ziemniaki z burakiem, dobrze posolone
2 comments sierpień 7, 2008
take-off
Choroba się wypala powoli. Złapałam zapalenie węzłów chłonnych zaraz po przywitaniu Fasoli. Mam nadzieję, że pozostała nieuszkodzona przez gorączkę :/ Czas nagli a decyzje życiowe wiecznie nie podjęte… To już się raczej nie zmieni. Nigdy bowiem nie byłam stanowcza. Już nie mogę się doczekać wyjazdu. i szopingu w Liverpoolu, i żeby tu już nie wracać… Zero wrażeń kulturalnych mam, chyba że ze Szpitala Położniczego na Polnej. Otóż jak zwykle na widok igły zemdlałam… Bardzo niepokojąco przedstawia się fakt, iż w stanie posiadania serdla w brzuchu, igieł w żyłę wkłuwają bez liku. A ja wolałabym przejść ten okres Świadomie ![]()
A Zuzia pisze książkę. Niesamowicie mnie ten pomysł wzruszył (choć mało obiektywna jestem obecnie, bo wzrusza mnie też pytanie Fazy “…czy chcę herbaty…”). Zuzia potrafi już nazywać swoje strachy szpitalno – chorobowe, rysować je i unicestwiać. Postanowiła napisać książkę z ilustracjami dla innych dzieci, które też są chore i może nie wiedzą, że ze strachami można sobie dać radę, nawet będąc siedmiolatką ![]()

5 comments lipiec 11, 2008
p-okruszek
W czwartek poszłam rano na pocztę zapłacić rachunki i odebrać bilety na Manu Chao A obok poczty standartowo na naszym osiedlu znajduje się apteka. Bezwiednie poszłam, kupiłam test ciążowy, zrobiłam, wyrzuciłam, bo nic nie wyszło w pierwszych 15 sekundach. A potem poszłam wyrzucić chusteczkę do śmieci, patrzę…. a ze śmietnika spoglądają na mnie DWIE kreski!!! DWIE, nie jedna. sobie pomyślałam, łojezu, ale teraz odwalają fuszerę w fabrykach. No bo test racej nie wychodzi, niż wychodzi. I nagle do mojej głowy doszła jednak informacja (mimo wszelkich szumów, i pokrzykiwań robotników zza okna “…podaj k..a tą cegłę…”), że zaistniała pewna okoliczność wskazująca na posiadanie w środku nowej komórki społecznej – zwanej dalej człowiekiem, choć do człowieka jeszcze nie podobnej. Lament, krzyk, rozpacz, telefon do sio i takie tam. Oh well. Fasol w środku, tatuś fasola niepogodzony z faktem wybył i pije z fokami z etnologii, moi rodzice “muszą porozmawiać”, Fazy rodzice “cieszą się i śmieją”, a ja zachodzę w głowę, jakby się tu nie denerwować, żeby się nie denerwować ![]()
No i śpię od tego czasu niemiłosiernie.

3 comments lipiec 6, 2008
would it be alright then?
Oh Yeah!
nareszcie jestem przeszczęśliwa jak Ratatuj! Skutkiem przykrych okoliczności, stała się okoliczność nader miła i łechtająca w brzuchu niemiłosiernie. Niestety tylko na DWA, lub nawet AŻ jedziemy stąd w cholerę
Zainteresowanych poszukiwaniami dajemy namiary:
fot: the thelegraph
2 comments lipiec 3, 2008
dla walizki wymarzone widoki


to z mostu rocha widok sprzed tygodnia. Jest gorąco, to fakt. jest też śmierdząco i niemiło, zdarza się bardzo niesympatycznie. Jeszcze raz wszysko przemyślcie.
1 comment lipiec 1, 2008


mam złamany nos, i spuchnięty do tego. smaruję altacetem, ale odpuchła tylko jedna strona. Się tańczyło do 5-tej nad ranem, się ma.Żałuję, że na ostatnie wyjście nie zabrałam aparatu – skuterowe gangi już pewnie zapomniały,że knajpy otwarte do 7-dmej nad ranem. Ruch jak w ulu o świcie w Poznaniu. Wschód słońca podziwiany z arabskiego tejkełeja. aż chce się popaść w imprezową falę życia, i dens, dens,dens.
A wczoraj wieczorem piękna burza, i seks podczasburzowy też piękny, acz niebezpieczny.
1 comment czerwiec 23, 2008




All Rights Reserved © 2006 - 2007 Nitka
Kopiowanie, przetwarzanie, wykorzystywanie i publikowanie zawartych na stronie elementów bez zgody autora jest zabronione.










