Archive for czerwiec, 2007

na haju

takie niespodzianki mi zaserwował plasterek, że hej. po2 godzinach rozpierała mnie energia. tymczasem dzisiaj zadzwonił pan doktor, i opowiedział nitce o ostatnich wynikach badań krwi. Żelazo very low. uuu. od razu zadzwoniłam do fazy, który kazał czekoladę, i zaraz potem do agi i pawła-kopalnii pomysłow witaminowych. otóż leczyła się będę herbatką pokrzywową, sokiem z buraków i witaminą C. wiedziałam, ze cos jest nie tak, bo energii mam tyle co penis po seksie. a do doktora i tak w piątek. mój doktor (Drapers) to jest unikat na wyspie. jedyny, który popiera różne odłamy żywieniowe, sam w bulgoczących zaciszach swojej kuchni układa przepisy, mieli, oliwi, żeby tylko uzyskać Power of Plants, co ludwikowi niezmiernie się podoba. sama przed chwilą zmieliłam siemię lniane i zjadłam z rozkoszą w jogurcie.mmmm. biedna walizka jeszcze nie wie, że się pozbędzie swojej sokowirówki na jakiś czas. :) no to zabiegi lecznicze w przedbiegach, a plastry przycięte na pół. nie chcę nawet myśleć, że są niewegańskie.

4 comments czerwiec 20, 2007

zaparty dech w piersiach

nie mogę pisać niestety. jestem na za dużej dawce nikotyny. teraz wiem, że powinnam była zacząć od step2. za późno. mam przeciąg w głowie, telepie mnie, nie moge zrobić kroku mam sraczkę, zaraz umrę. jestem zatruta nikotyną.serce mi wybuchnie, oj…

1 comment czerwiec 19, 2007

Tribute

A to Pati. moja kuzynka, kurwa,yepsul mi sie jeyzka na blogu.bo sie pryewroce.co mam yrobic. napisye w notatniku i wklaej, ale dyiko

to pati, kuzynka moja depeszka, co wklęsły brzuch miała w posiadaniu, kiedy wyjeżdżałam z Polski, a teraz proszę. pięcioręki babol pływa sobie tam. bardzo Was pozdrawiam, całą Trójkę!!!
a na wyspie leje, pływy morskie jak dzikie, w przód i w tył, więcej-mniej, plaża-brak. nic dziwnego, że wszyscy cierpimy na zmiany nastrojowe.
co ja mam zrobić z tym językiem blogowym. nagle sie zepsuło, zamiast “z” jest”Y” i na odwrót, i nie ma polskich literek, i w ogóle, to klawiatura sie przestawiła, jak nie jezyk programisty. a w dupę.

2 comments czerwiec 13, 2007

Point Of Ayre

obudziłam się po 1-wszej po południu, zjadłam draże kokosowe, popiłam Kubusiem. Zrobiłam sobie wielką kawę z Łaciatego mleka, i wciąż nie mogę się wysmakować polskimi produktami. Czy ludzie, którzy mają lepsze, i bardziej wysublimowane kubki smakowe są bardziej otwarci na nowe, na świat, inteligen… nie tego nie powiem. oj brytole cofnięci moi, żebyście Wy zasmakowali Mleka z Tubki, badz Grzeska

1 comment czerwiec 12, 2007

i zaraz wam opowiem jak to było z tym kleszczem

najpierw było pobieranie ludwikowej krwi, czego fizia nie ujęła. a ludwik nie do końca i niezazbytnio kiedy jej się wkłuwa, lub też się ją nakłuwa, tudzież podkłuwa. no po prostu igłom nie! ale w ramach wynagrodzenia (pani sanitariuszka szpitalna ni w ząb, że jakiś lizak na pocieszenie, bądź nawet za odwagę,phi) miałyśmy się udać w wyspę w celach wycieczkowych. stanęło na wyścigu TT, bo autobus stanął, bo i tak zamykali drogi o 10 rano.

totalny odjazd na tych wyścigach, ludzie szaleli. każdy jeden (oprócz nas, nieprzygotowanych do lekcji) miał minitranzystor, czapkę, kanapki, lunety tudzież aparaty z obiektywami na które trzeba pracować rok cały. to ja pokażę:

a to wszystko, bo :

nitka nie mieści tej dziwnej pasji w głowie (pętelce)

po zawodach na lody do Peel

szybkie znudzenie i wyjazd do Glen Maye, krainy kleszczy. ale się nam dobrze spało w tym frontowym ogródku, eh. wizja śmierci, i gorzki smak goryczy po obudzeniu trzeba było czym prędzej zawołać fazę i w międzyczasie sączyć napoje znieczulające. tak się wtedy wyglądało:

zupełnie zapomniałam o samolotach w międzyczasie, i o karze Paputa

wiem, wiem, na matrycy mam plamy.

4 comments czerwiec 11, 2007

o tym jak nitkę odwiedzają

faceci z gazowni.

nitka bardzo dzisiaj była zdepresjonowana, co zdarza sie nader często i już nie można z tym walczyć.  Włączyła sobie nitka kran z ciepłą wodą, a tu znowu kurwa psikus, po ciepłą wodę trzeba iść do kuchni. jak to? otóż boiler się poddał, i gaz leci a nie ma iskry. iskrę trzeba sobie wykrzesać samemu czerwonym guzikiem w kuchni.

na boilerze malutka przyczepka “zadzwon, naprawimy” Zadzwoniłam, panowie w postaci 2 pośmierdków potnych przyszli, oparli się, wymienili zdania typu “black box, yeah”  zadali parę pytań, nie uwierzyli w fakt istniejących w Polsce instytucji Elektrociepłownii, które dostarczają i wodę i prąd i ogrzewanie, wszystko zapakowane w rurę, i poszli. jeszcze powiedzieli, że oni “kinda guessed what was really wrong”.

no to co, ja mam wiedzieć? do zgadywania boilerowego służy zimna woda w wannie.

Add comment czerwiec 11, 2007

ojej, powrócona

no bo mi sie nie chce pisac, i tak nikt nie czyta. a ludwiki słyną z tego, ze lubią byc podziwiane. opinia publiczna jednak sprzeciwaia sie przyklaskiwaniu ludwikow, tudzież po prostu co gorsza nie ma za co podziwiać. uuu

a na wakacji było tak:

  The image “http://nitka.files.wordpress.com/2007/06/cherry.jpg?w=326” cannot be displayed, because it contains errors.

2 comments czerwiec 7, 2007


All Rights Reserved © 2006 - 2007 Nitka Kopiowanie, przetwarzanie, wykorzystywanie i publikowanie zawartych na stronie elementów bez zgody autora jest zabronione.

halu? kaj nitka?

znikło

inne

Koornick

w trawie

nadbiegli

ostatnia wieczerza

kasia chro w Tleniona B.
fizia » ludwik… w would it be alright then?
amanii w Pani Basia z czwartego pi…
alfa w p-okruszek
kłaft w Tleniona B.

zmielono

wegedzieciak.pl