Archive for styczeń, 2008
przez 2 lata z Fazem

* schudłam 10 kg, potem jeszcze 3, nagle przytyłam 5, i po rzuceniu palenia 10. Bilans na +.
* około 6x byłam u fryzjera, i ciągle mam tą samą fryzurę
* 3x rzucałam palenie, w tym aż RAZ skutecznie
* nauczyłam się jeść makaron
* przestałam nosić szpilki, i malować się
* nauczyłam się z kimś spać
* wlazłam w grudniu do morza
* nauczyłam się tęsknić
* nauczyłam się mówić kocham
* bez mrugnięcia okiem ustalam wieczorem dzień dziecka
* w równych proporcjach piję piwo i jem czekoladę
* i takie tam ważne, niewidoczne codziennie sprawki
Przez 2 lata z Ludwikiem Faza
* ciągle z nim mieszka
* wciąż szturchają sobie dupki
* ciągle gotuje jak dla 5 osób
* też wlazł do morza w grudniu…
ale fajnie.
8 comments styczeń 28, 2008
Nosi mnie
W przestworza. Czuję, że długo nie wytrzymam w jednym miejscu (czyt> Polsce). Kompletnie się nie potrafię dopasować. zresztą nie lubię się dopasowywać, wolę, kiedy rzeczywistość się dopasowuje do mnie. Czuję zapach ulic Barcelony. A z tym silnym wiatrem przywiewa nawet zapach suchego piasku :0 kurcze, co to będzie? Nie widzę sensu gnicia w jednym miejscu. Dla niektórych SAMOREALIZACJA to pięcie się po drabince w jednej firmie. Dla mnie wąchanie ulic, gdzie ludzie mówią różnymi językami, wymywanie piachu z włosów, i nieużeranie się z zdesperowanymi sąsiadkami jest w jakimś stopniu tym wielkim słowem na S. Jasne, że mogę być tą specjalistką od ZZL, ale niech chociaż praca da mi satysfakcję w postaci możliwości realizowania jej w innym języku.
6 comments styczeń 27, 2008
morto
3 comments styczeń 23, 2008
takatanitka
już wyszła z uczeni, po imponująco nudnym wykładzie z marketingu. Za dwa dni dzień sądny, pomyślała, i oddał się rozważaniom jak to zrobić, żeby zdać dwa egzaminy w czwartek. Miała dzikie przeczucie, że to możliwe, mimo, że całe minione trzy dni zdążyła przejść grę staregiczną o czekoladzie, przejrzeć wszystkie zasoby internetowe tematycznie bynajmniej związane z Teorią Organizacji, oraz nauczyła się tak lawirować pomiędzy książkami w domu, żeby nie łapać z nimi bezpośredniego kontaktu wzrokowego.
Nagle z naprzeciwka wyjechał samochód. Oślepił ją ostrym światłem. W sekundę zorientowała się, że sama nie ma włączonych świateł. A w następną, że przecież idzie z buta….
Add comment styczeń 22, 2008
wypociny nitki względem marketingu politycznego ;)
chciałam wam coś pokazać, ale gównomiękkie nie chce się wkleić. no to nie!
Add comment styczeń 21, 2008
lucy in the sky

znowu zaspałam na zajęcia. to pewnie z wrażenia wczorajszego koła z metodologii. jutro Rzeźnik odetnie biednej nitce głowę, i skończy się blogowanie, spanie, kochanie, skarpetek pranie, w Wandzie zmywanie, onanizowanie, OPIERDALANIE!
3 comments styczeń 16, 2008
Le scaphandre et le papillon
Lubi panienki z okładek, szczególnie zasypiać w ciepłej mgle seksu. Lubi błyszczące samochody, te pachnące świeżą skórą. Lubi jeść ostrygi. Lubi swoją pracę, która łączy wszystkie te cechy. Ma 41 lat. Trójkę dzieci, nie mieszka z ich matką. Ostatnio zakochał się… ostatnio też zmarł…
Jednak zanim się to stało, los wybrał niestandardową drogę, która zaprowadzić go miała do zrozumienia istoty istnienia. Los zostawił mu tylko kilka sprawnie działających mięśni…pozwalających mrugać lewym okiem
Jean-Dominique Bauby wymrugał książkę

Add comment styczeń 13, 2008
coffee habit

I do like coffee. It has to be hot, and with milk, but not much. I won’t drink it when it has cooled down, and I won’t drink it from different cup, it has to be that one above.
1 comment styczeń 9, 2008
thirteen y/o lovers
godzina 17.53. Docieram na przystanek po odwołanych zajęciach, na które czekałam od 14.00. Szybko sprawdzam o której zacny Neoplan zawiezie mnie do domu. Jeszcze 10 minut. Dzisiaj nie ma sprawy, dzisiaj nie ma mrozu. Siadam na budkowej ławce, myślę: nie powinnam tyle siedzieć, stracę czucie w dupie. Ale już nie wstaję. Obok mnie para trzynastolatków. Ona bezwstydnie leży na jego ramieniu, On głaszcze ją po włosach. Chichotają bez cienia zażenowania. Obłapiają się za ręce, Ona nagle się odsuwa, słychać skrzek rzepy-przyczepili się do siebie kurtkami
- zostaw tą rękę, no zoooostaaaaw
- a co tam masz napisane?
- … dziewczyny mi napisały Twoje imię
- jasne, dziewczyny. Sama sobie napisałaś
- nie, dziewczyny na lekcji
- nie przejmuj się, ja mam wszystkie zeszyty zapisane Twoim imieniem…
- tak?
- no, i nazwiskiem, bo znam dwie Magdy
Ona znowu się do niego garnie, On wygląda jak dziesięciolatek z twarzy. Znowu się przyczepili kurtkami.
- wiesz, mojej mamy nie masz się co bać. Brachol wczoraj mówił “…Magda znowu się obtulała z jakimś…”, a moja mama tylko powiedziała, że następny do kolejki.
- acha?
- ona już znała Andrzeja, Szymona, Tomka….
- to ilu ich miałaś??
- no trochę było, nie?
- …. za minutę 18.00, zaraz powinien jechać…
- ja cię nie puszczę
- no to pojedziesz ze mną, ja cię wtargam do autobusu.
- DOBRA!
…
- będziesz moim ostatnim
- ty będziesz moją pierwszą i ostatnią
Add comment styczeń 8, 2008



All Rights Reserved © 2006 - 2007 Nitka
Kopiowanie, przetwarzanie, wykorzystywanie i publikowanie zawartych na stronie elementów bez zgody autora jest zabronione.










