Archive for Lipiec, 2008

dementuję

jakoby mój brzuch był tłuszczowo przerośnięty
null

szukam też pracy

Lipiec 31, 2008 at 9:46 am 4 uwag

Pani Basia z czwartego piętra

projekt Klatka B

Lipiec 13, 2008 at 8:42 pm 4 uwag

take-off

Choroba się wypala powoli. Złapałam zapalenie węzłów chłonnych zaraz po przywitaniu Fasoli. Mam nadzieję, że pozostała nieuszkodzona przez gorączkę :/ Czas nagli a decyzje życiowe wiecznie nie podjęte… To już się raczej nie zmieni. Nigdy bowiem nie byłam stanowcza. Już nie mogę się doczekać wyjazdu. i szopingu w Liverpoolu, i żeby tu już nie wracać… Zero wrażeń kulturalnych mam, chyba że ze Szpitala Położniczego na Polnej. Otóż jak zwykle na widok igły zemdlałam… Bardzo niepokojąco przedstawia się fakt, iż w stanie posiadania serdla w brzuchu, igieł w żyłę wkłuwają bez liku. A ja wolałabym przejść ten okres Świadomie :)
A Zuzia pisze książkę. Niesamowicie mnie ten pomysł wzruszył (choć mało obiektywna jestem obecnie, bo wzrusza mnie też pytanie Fazy “…czy chcę herbaty…”). Zuzia potrafi już nazywać swoje strachy szpitalno – chorobowe, rysować je i unicestwiać. Postanowiła napisać książkę z ilustracjami dla innych dzieci, które też są chore i może nie wiedzą, że ze strachami można sobie dać radę, nawet będąc siedmiolatką :)
null

Lipiec 11, 2008 at 10:17 am 5 uwag

p-okruszek

W czwartek poszłam rano na pocztę zapłacić rachunki i odebrać bilety na Manu Chao A obok poczty standartowo na naszym osiedlu znajduje się apteka. Bezwiednie poszłam, kupiłam test ciążowy, zrobiłam, wyrzuciłam, bo nic nie wyszło w pierwszych 15 sekundach. A potem poszłam wyrzucić chusteczkę do śmieci, patrzę…. a ze śmietnika spoglądają na mnie DWIE kreski!!! DWIE, nie jedna. sobie pomyślałam, łojezu, ale teraz odwalają fuszerę w fabrykach. No bo test racej nie wychodzi, niż wychodzi. I nagle do mojej głowy doszła jednak informacja (mimo wszelkich szumów, i pokrzykiwań robotników zza okna “…podaj k..a tą cegłę…”), że zaistniała pewna okoliczność wskazująca na posiadanie w środku nowej komórki społecznej – zwanej dalej człowiekiem, choć do człowieka jeszcze nie podobnej. Lament, krzyk, rozpacz, telefon do sio i takie tam. Oh well. Fasol w środku, tatuś fasola niepogodzony z faktem wybył i pije z fokami z etnologii, moi rodzice “muszą porozmawiać”, Fazy rodzice “cieszą się i śmieją”, a ja zachodzę w głowę, jakby się tu nie denerwować, żeby się nie denerwować ;-)
No i śpię od tego czasu niemiłosiernie.

Lilypie Expecting a baby Pic

Lipiec 6, 2008 at 9:19 am 3 uwag

would it be alright then?

Oh Yeah!
nareszcie jestem przeszczęśliwa jak Ratatuj! Skutkiem przykrych okoliczności, stała się okoliczność nader miła i łechtająca w brzuchu niemiłosiernie. Niestety tylko na DWA, lub nawet AŻ jedziemy stąd w cholerę :) Zainteresowanych poszukiwaniami dajemy namiary:
www.telegraph.co.uk fot: the thelegraph

Lipiec 3, 2008 at 5:32 am 2 uwag

dla walizki wymarzone widoki

null
null
to z mostu rocha widok sprzed tygodnia. Jest gorąco, to fakt. jest też śmierdząco i niemiło, zdarza się bardzo niesympatycznie. Jeszcze raz wszysko przemyślcie.

Lipiec 1, 2008 at 8:31 pm 1 komentarz


All Rights Reserved © 2006 - 2007 Nitka Kopiowanie, przetwarzanie, wykorzystywanie i publikowanie zawartych na stronie elementów bez zgody autora jest zabronione.

nadbiegli

  • 17,809 hits
wegedzieciak.pl

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.